ROZDZIAŁ I
Jest sobota!Hurra!! wstałam o jakiejś 9 albo 10. Ubrałam się i uczesałam zeszłam na duł. Rodziców nie było jak zawsze (Byli w pracy oboje pracowali w filmie przez 6 dni w tygodniu od 8 do 18 czasem do 21,22)Na karce miałam listę zakupów dla naszej gosposi. Włączyłam telewizor i zjadłam kanapki. Wypiłam capucino. Nie wziełam wczoraj prysznica więc poszłam do łazienki umyłam włosy. Potem standardowe rzeczy suszenie włosów, rozczesywanie, nie zaraz odwrotnie najpierw rozczesywanie a potem suszenie. Trochę to zajęło bo mam włosy do połowy pleców, no może więcej. Popatrzyłam przez okno i zobaczyłam piękne wiosenny poranek.Mieszkałam w dużym mieście ale na obrzeżach bo mamę głowa bolała kiedy mieszkaliśmy w centrum.Dzień miał być typowo odmurzdzający. Wiecie cały dzień w domu przed kompem. Ale coś mnie podkusiło do pujścia na spacer do pobliskiego lasu.Więc ubrałam się i wyszłam. W ziełam słuchawki, telefon i wyszłam. Spacerowałam po lesie dość długo, słuchając swoich ulubionych piosenek. Nagle dostałam SMS od Adeli. Adela to moja przyjaciółka. Znamy się od 2-lat. Uwielbia pirsingi i jest cała w kolczykach. Mi też zrobiła parę. Bodajże w pępku, dolnej wardze i w nosie. Ona ma w brwi w wargach, nosie ,języku i pępku. Ja to raczej wole tatułaże ale i tak parę kolczyków nie zaszkodzi. No ale w SMS-sie było że knajpa organizuje imprezę i czy pójdziemy razem. Oczywiście się zgodziłam. Wróciłam do domu i zaraz potem rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłam a tam były moje znajome. Adela, Sonia i Alicja. Zaprosiłam je i zaczeliśmy się szykować.W tym klubie do którego idziemy imprezy mają motyw przewodni tym razem było to Creppypasty!!! jeee! postanowiłam przebrać się za Ticci Tobiego.
polokowałam włosy, włożyłam podarte ciemne jeensy, bluzę z kapturem,rękawiczki bez palców. czarne buty i czarną chustę. pomalowałam paznokcie na czarno z brązowym ombre. dziewczyny także się poprzebierały Adela za jeffa the killer-a, Sonnia za Sally, a Alicja za lalkarza (nie panię tam jak się nazywał) No i wybiła za 20-20 czyli do drzwi i wio na balange. kiedy dojechaliśmy było już po 20 (AAAA złe korki )i impreza się już rozkręciła byłą szisza i oczywiście drinki.Było super ale na moje nieszczęście wparował Natan ze swoją paczkom idiotów. Ma się za najlepszego bo ma kase. Większość dziewczyn podkochiwała się w nim. Ale nie wiem dlaczego, to rozpieszczany przez rodziców bachor. Przyszedł. Żuciłam mu groźne spojrzenie. Podeszły do mnie dziewczyny i poszłyśmy tańczyć. po 23 zaczeła się afera bo przyjechała policja. Wtedy razem z dziewczynami uciekłyśmy przez okno w kiblu. Ahh tia uciekłyśmy do lasu żeby policja nas nie złapała. Dobrze oriętóję się w terenie więc łatwo trafiliśmy do mnie do domu. Potem dziewczyny się rozeszły. Poszłam i wzięłam długą kąpiel. Włączyłam sobie film.Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam .Obudziłam się. O 14 rodziców nie było ale to mi nie przeszkadzało zjadłam śniadanie i poszłam na spacer. Wzięłam oczywiście telefon i słuchawki. Po drodze kupiłam sobie tymbarka i poszłam do lasu. Tam spacerowało się najlepiej. Ale miałam dziwne wrażenie że ktoś mnie obserwuje. Uspokajałam się myślą że oglądam za dużo horrorów albo że to las i inni też mogli tu chodzić. Niestety zaczęłam trochę panikować kiedy usłyszałam za sobą kroki. Lecz kiedy się obejrzałam nikogo i niczego nie było. Wzięłam parę głębokich oddechów i podreptałam w głąb lasu tam była mała polana. Było tam parę kamieni na których świetnie się siedzi. Usiadłam na jednym z nich i oglądałam chmury. Zamknęłam oczy.
Otworzyłam oczy, znajdowałam się w jakimś pomieszczeniu. Nie wiedziałam gdzie jestem ale to pomieszczenie wydawało mi się dziwnie znajome jakbym już tu kiedyś była. Chciałam wstać ale coś mnie jakby trzymało. Nie byłam związana. W końcu puściło więc podniosłam się. Rozejrzałam po pokoju nic ciekawego po prostu pokój pełen jakiś gratów. Zaczęłam słyszeć jakieś głosy ale nie rozumiałam ich robiły się coraz głośniejsze aż w końcu upadłam na kolana trzymając się za głowę były takie głośne. Czułam że zaraz mi głowa wybuchnie. Zaczęłam krzyczeć. Nagle wszystko ustało głosy ,ból otworzyłam oczy paliło się po prostu był pożar. Wszystko dokoła mnie się paliło. Przez płomienie widziałam siebie ze znajomymi jak palimy, jak z dziewczynami się wygłupiamy. Wtedy mi się przypomniało to pokój w piwnicy szkoły tam wymykamy się i palimy albo urywamy się z lekcji. Nagle potknęłam się i leciałam w kierunku płomieni. Zamknęłam oczy. Czekałam na śmierć na piekielne gorąco. Nic. Nic się nie działo ani nie piekło ani nic czułam tylko przyjemne ciepło. Otworzyłam oczy wokół mnie nadal były płonienie ale jak. Wstałam rozejrzałam dookoła. Zebrałam odwagę i zrobiłam jeden wielki krok w stronę ognia z zamkniętymi oczami. Nic. Nic mi nie było !! od razu pojawił się uśmiech na twarzy. Znowu rozejrzałam się dookoła i zaczęłam iść w stronę płomieni. Byłam zachwycona kiedy zobaczyłam jak płomienie odsuwają się ode mnie tak po prostu. To była magiczna chwila nigdy nie czułam się lepiej. W jednej chwili wszystko zaczęło wirować mi przed oczami. Po pary sekundach leżałam na czymś w miarę miękim i pachnącym trawom. Kiedy otworzyłam oczy faktycznie leżałam na trawie obok głazu na którym wcześniej leżałam. Dziwne pewnie zemdlałam albo spadłam z kamienia i uderzyłam się w głowę po czym zemdlałam.No trudno to co widziałam pewnie mi się śniło. Spojrzałam na zegarek w telefonie była 16;34. LEŻAŁAM TU 2 I PÓŁ GODZINY!! Zabrałam swoje rzeczy i poszłam do domu. Przez to wszystko zrobiłam się głodna. Więc postanowiłam sobie zrobić coś pysznego. W trakcie powrotu myślałam na co tu się skusić. Może pizze nie, sałatkę nie, mam ochotę na coś? coś? SŁOTKIEGO!! tak coś słotkiego ale co? hhhmmm?? może wejdę na stronę internetową. Taka jedna z hartkorowymi przepisami. Więc po wejściu odpaliłam kompa. I znalazłam spagetty z popcornen karmelowym i ostrym sosem. Kiedy już przygotowałam składniki i już zaraz miałam zacząć kuchenne rewolucje wparowała Smoczyca ( nasza gosposia ).
-co ty robisz ? nie myśl że będziesz tu kucharzyć a ja będę po tobie sprzątać!!-
-jaa....-
- ych nieważne zostaw to i idz sobie gdzieś - powiedziała gosposia ostro gestykulując.
popatrzyłam na nią jak ma najgorszego wroga. To moja kuchnia a poza tym zawsze po sobie sprzątam a że w pokoju mam burdel to nie moja wina.No trochę moja ale tak to zawsze zostawiam porządek. No nic zrezygnowałam z mojego wypasionego dania ale za to Dennis (tak miała na inie gosposia) zrobiła gofry. Jeeej!! Więc jej wybaczyłam. poszłam po pysznym posiłku odrabiać lekcje. Weszłam do pokoju.Średniej wielkości burdelowy pokój. Wielkie łóżko, pościel w orła. Szafa po lewej stronie od drzwi wbudowana w ścianę, obok wejścia do łazienki. Po prawej było biuro oraz wieża. Koło prawej strony drzwi była także mała komoda na pierdoły. Cały pokój był czerwony gdzie nie gdzie jakieś popisane ściany. No i kopa ciuchów w kącie pod łóżkiem parę pudełek ze zdjęciami, gadżetami i takimi różnymi nawet jest tam nóż (NIE PYTAJCIE NIE WIEM CZEMU TAM JEST ALE NIECH BĘDZIE) i oczywiście lina kiedyś nie umiałam schodzić na duł inaczej(oczywiście przez okno) ale nauczyłam się. Ah początki zawsze są trudne. No nic. Miałam zacząć wyciągać książki ale zaczoł dzwonić mój telefon to mama odebrałam
-Hallo-
- Halo córeczko nie idziesz jutro do szkoły. Właśnie dzwoniła twoja wychowawczyni. Szkoła odwołana do odwołania. Tak mi powiedziała.-
- Aha. To super .A co się stało?
-podobno wybuchł pożar. Tak podobno jak już straż dojechała płonęły już dwa piętra. Ciekawe jak zamierzają z tego wybrnąć? Podobno pożar zaczoł się z piwnicy centralnie nad butlami z gazem i tak się zaczęło nie wiadomo skont tam wzioł się ogień. No muszę kończyć. Pa -
-Pa- Powiedziałam z letko otwatymi ustami wciąż ze słuchawkom przy uchu to mnie zwaliło z nóg
-Jak -powiedziałam cicho kiedy spostrzegłam że stoję w tej pozycji już dobre 15 min. to otrząsnełam się i usiadłam na łóżku. Było twarde ale takie właśnie lubię.
Weszłam do łazienki i momentalnie zobaczyłam siebie ale jakby nie ja. Dziwne. Podeszłam do umywalki i przemyłam twarz lodowatą wodą. Spojrzałam jeszcze raz na swoje odbicie .odsunęłam się gwałtownie mogłam przysiąść że moje oczy przez chwilę zabłysły czerwieniom. Przetarłam oczy. Wpatrywałam się w lustro nie wiem co znowu tam zobaczyłam ale z transu wybudził mnie dzwonek telefonu( NIE DADZĄ SPOKOJU NAWET W LUSTRO POGAPIĆ SIĘ NIE DADZĄ ) . Wyszłam z łazienki i popatrzałam na telefon zobaczyłam że to Adel. Zmarszczyłam brwi wyciągnełam rękę z telefonem i przycisnęłam zieloną słuchawkę.I usłyszała donośny krzyk Adel.(tak na marginesie nie miałam włączonego głośnika uuff dziewczyna ma głos)
-NIE MA SZKOŁY DO ODWOŁANIA!!!! SUPER!!!! NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ!!!!!HURA!!!-
-Ada słuchaj.....-
-TO TRZEBA UTRZCIĆ!!!! MOŻE IMPRA!!! NIE BO MOGĄ WLEŚĆ CI (tu parę wyciętych słów pewnie domyślasz się czemu) WIEM WIEM !!!! MAM ZAJEBISTEGO POMYSŁ NOCOWANIE!!! TAK NOCOWANIE U MNIE!!! BĘDZIE WOLNA CHATA WE WTOREK WTEDY ZASZALEJEMY KOCHANA!!! OJ!!!BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!!! NO DOBRA TO JA JECE WSZYSTKO SZYKOWAĆ!!! PAAAAAAAAAAAA!!!!!!-
-Czekaj chcę ci coś powieeeee...... -
W słuchawce było tylko pip, pip.Kurczaczki. Ah w sumie to było do przewidzenia. Pewnie gdyby nie ta wizja to bym się tak samo cieszyła albo nawet bardziej. No cóż. Nie będę sobie tym zawracać głowy. Zaczęłam odrabiać lekcje żeby o tym zapomnieć. Kiedy skończyłam była już po 19. Postanowiłam dzisiaj wyjątkowo wcześniej pójść spać wzięłam prysznic i przez chwilę wpatrywałam się w okno potem po prostu poszłam spać. Śniły mi się wspaniałe rzeczy, majestatyczne smoki,zwiewne zefiry, ciemne testrale ( jak ktoś czytał albo przynajmniej oglądał Harrego Pottera to powinien nieco się oriętować o co chodzi) piękne widoki wodospadu a zanim jaskiń. Całe podziemne korytarze. Wodospad był na małej polanie obok gęstego lasu. Śniłam o pięknych magicznych zwierzętach które tam mieszkały. Jednak coś mnie obudziło letki wiaterek, zapach trawy, promienie słońca. Otworzyłam oczy i ....